sobota, 12 stycznia 2013

Pierwsze dni

  Odc. 1


Siedziałam na kanapie i czytałam książkę, gdy nagle do pokoju weszła Kate.
- A ty znowu czytasz ,, Wojna i śmierć" przecież znasz ją na pamięć - powiedziała złośliwie.
- Oh Kate, ona mi się podoba i lubię do niej wracać , najbardziej do fragmentu, gdzie zabijają głównego bohatera Damona.
- Dalej nie umiesz mu tego przepuścić ?
- Nie tego mu nigdy nie przepuszczę, a właśnie zgadnij kogo spotkałam.
- Kogo? – zapytała zakłopotana.
- Naszego starego znajomego Klausa, a niby kogo?
- Nie wiem, a czego chciał?
- Dał mi szczegółowe wskazówki, gdzie mogę znaleźć Damona – powiedziałam radośnie.
- Więc gdzie on jest?
- Znajduje się w miasteczku Mystic Falls, ze swoim bratem Stefanem.
- Więc co zamierzasz zrobić?
- Chciałaś powiedzieć my. Nie chcę jechać bez ciebie, jesteś już moją siostrą, a siostry nie zostawię samej w domu nawet jak jest wampirem.
- Nie musisz się o mnie bać, przecież przed naszym spotkaniem też jakoś sobie dawałam radę.
- Wiem, wiem. Ok. teraz idź się pakować, jutro wyruszamy do Mystic Falls.
Następnego dnia spakowane wyruszyłyśmy do Mystic Falls by wyrównać stare rachunki z jednym wampirem. Stanęłyśmy na stacji benzynowej by zatankować samochód. Kate siedziała w samochodzie ,a ja poszłam zapłacić za benzynę, Weszłam powoli do środka stacji, gdy nagle moją uwagę przykuła postać stojąca za ladą. Miał kruczoczarne włosy, zielone oczy, był dobrze zbudowany. Miał przynajmniej z 177 cm wzrostu i miał niewielką bliznę na lewym policzku.
- W czym mogę służyć- zapytał.
- Chciałam zapłacić za benzynę wlaną do tego czarnego mercedesa.
Chłopak przyjrzał się samochodowi.
- Niezła bryka. Jestem Mariusz, a ty?
- Magda, a tam w samochodzie siedzi moja przyjaciółka Kate.
- A gdzie się to wybieracie? – zapytał zaciekawiony.
- Jadę wyrównać stare rachunki z jedną osobą.
- Aha to życzę powodzenia, żeby ci się udało wyrównać te rachunki.
- Nie dzięki- posłałam mu buziaka i poszłam w stronę samochodu.
Kate przyglądała mi się z zaciekawieniem.
- Co tak długo?- zapytała.
- Flirtowałam sobie ze sprzedawcą.
Kate przyjrzała mu się .
- Niezłe ciacho z niego- powiedziała radośnie.
- Wiem.
Nacisnęłam pedał gazu i pojechałyśmy do domu Salvatorów.
Zaparkowałyśmy samochód niedaleko domu. Zabrałyśmy najpotrzebniejsze rzeczy i powoli zbliżałyśmy się do domu. Zauważyłam otwarte okno. Skinieniem głowy oświadczyłam Kate, że wchodzę do środka, a ona poszła w przeciwną stronę domu. Gdy weszłam do środka wszędzie było ciemno. Nagle ktoś zapalił światło i przede mną stali bracia Salvatore.
- Kogo my tu mamy-  Uśmiechnął się Damon.
Syknęłam na niego.
Kucnęłam i przygotowywałam się do skoku.
Skoczyłam w kierunku Damona by go zabić, ale Kate mnie powstrzymała.
- Co ty wyprawiasz?- Wrzasnęłam na nią.
-  I co ci to da jak go zabijesz?
- Satysfakcję, że on nie żyje.
- Ale przecież jak go zabijesz to nie  przywróci twojej matki do życia.
- Wiem, ale byłoby fajnie zobaczyć jak on ginie- syknęłam.
Nagle do pokoju weszły trzy dziewczyny. Dwie już z daleka rozpoznałam, jedna to była Elena dziewczyna Stefana sorry już była i ta czarownica jak jej tam, a no tak Bonnie. A za nimi szła dziewczyna o kruczoczarnych, długich włosach. Gdy podeszła do nas bliżej już wiedziałam kto to jest.
- Jessica?- zapytałam.
- Tak to ja. A ty to kto?
- Nie  pamiętasz mnie? Bawiłam się z tobą, gdy miałaś osiem lat, a potem wydarzył się ten straszny wypadek i twoja mama zginęła.
- Ja wyrzuciłam wszystkie lata kończące się w wieku dziewięciu lat z mojej głowy- powiedziała- I z kąt mama cię znała?
- Mogę ci opowiedzieć całą moją historię.
- Dobrze to opowiadaj.
- Był to rok 1984. Miałam wtedy dziesięć lat. Poszłam razem z mamą do parku sobie pospacerować. Po jakimś czasie schowałam się i powiedziałam mamie, żeby mnie znalazła. Zaczęła mnie szukać. Po jakiś dziesięciu minutach stanął przed nią jakiś mężczyzna. Złapał ją i ugryzł ją w szyję. Mama zaczęła krzyczeć, ale po paru sekundach zaczął jej głos słabnąć, aż wreszcie ucichł. Tajemniczy mężczyzna tak jak się pojawił zaraz zniknął. Pamiętam tylko, że miał krótkie czarne włosy i na prawej dłoni na serdecznym palcu miał jakiś dziwny pierścień. Obiecałam sobie jak kiedyś go znajdę to go zabiję. W wieku siedemnastu lat wpadłam pod samochód. Zabrano mnie do szpitala. Nie widziano szans, że uda im się mnie wyleczyć, żebym nie musiała jeździć na wózku inwalidzkim. Leżałam jakieś trzy dni w szpitalu, gdy ktoś do mnie w ten trzeci dzień nie przyszedł. Przedstawił się jako Klaus i powiedział mi, że uratuje mnie od wózka inwalidzkiego. Dał mi do wypicia swoją krew, a potem mnie zabił. Nie wiedziałam wtedy co on ze mną zrobił.  Już myślałam, że nie żyje i już nigdy nie zobaczę światła dziennego. Po paru godzinach ocknęłam się i zobaczyłam, że nadal żyje. Klaus przyglądał mi się uważnie. Po chwili odezwał się do mnie.
- Jesteś bardzo podobna do swojej matki.
Tym mnie zaszokował. On znał moją matkę, a ja go w życiu nie widziałam. Zaczęłam się go dopytywać.
- Z kąt znasz moją matkę?- zapytałam.
- Poznałem ją w szpitalu, kiedy się ty rodziłaś. Spodobała mi się więc chciałem być ciągle przy jej boku. Była kochana i piękna. Nie poznałem jeszcze nigdy takiej kobiety.
- A czemu ja cie nie pamiętam?
- Ponieważ, gdy miałaś cztery lata opuściłem was bo musiałem dokończyć swoje sprawy z taką jedną osobą.
- A jak ta osoba wygląda?
- Jest wysoki, ma krótkie czarne włosy, zielone oczy, a na prawej dłoni na serdecznym palcu nosi pierścień.
I zaraz mnie olśniło. Wyciągnęłam z pod poduszki moje rysunki. Znalazłam odpowiedni rysunek przedstawiający mężczyznę, który zabił moją matkę.
- To on?- pokazałam mu rysunek.
- Tak to Damon, a z kąt wiesz jak on wygląda?
- Gdy miałam osiem lat on zabił moją matkę i teraz ciągle go szukam by go zabić, ale nie wiem, gdzie mam go szukać i jak go zabić. A właśnie jak to się stało, że nadal żyję?
Schylił się w moją stronę.
- Stałaś się teraz wampirem i możesz nadal normalnie żyć, a no tak tu masz krew do wypicia.
Rzucił mi pojemnik z krwią.
- Więc ty jesteś wampirem tak?
 - Tak.
- I ja też nim się stałam tak?
- Tak.
- A ten no Damon też jest wampirem?
- Tak.
- Myślałam, że wampiry nie istnieją, że to tylko bajka co mi mama opowiadała- zaraz mnie coś olśniło- to ty jesteś ten Nikolaus o którym  mama mi ciągle opowiadała- zajrzałam do moich rysunków i wyciągnęłam odpowiedni obrazek.
Podałam go Klausowi.
- Tak to ja tylko, że w długich włosach.
- Więc jesteś tak jakby moim wujkiem tak?
- Tak, dlatego tu jestem, żeby ci pomóc- powiedział.
- Już pomogłeś dzięki. A właśnie powiedz mi, gdzie mogę znaleźć tego Damona?
- Jak mi wiadomo jest teraz w Denver.
Wyskoczyłam szybko z łóżka.
- To tam już lecę.
- Czekaj najpierw wypij krew bo nie przeżyjesz.
Wypiłam krew i szybko się spakowałam.
- Jak będziesz czegoś potrzebować to zadzwoń to mój numer, a zaraz się pojawię- podał mi kartkę z jego numerem.
- Dzięki- pocałowałam go.
Gdy stałam się wampirem szybko mogłam się przemieszczać więc w Denver znalazłam się w dwadzieścia cztery godziny. Wystukałam numer do Klausa.
- Jestem już w Denver, gdzie mogę znaleźć Damona?
- W starym opuszczonym domu w lesie.
- Dziękuję- rozłączyłam się.
Nie było problemu ze znalezieniem domu. Do domu weszłam bez pukania. W środku mieszkała dziewczyna. Gdy mnie zobaczyła, skoczyła na mnie i razem z nią wylądowałam na ziemi.
- Nie bij mnie- krzyknęłam.
- Co ty tutaj robisz?- syknęła.
- Myślałam, że tu mieszka Damon wampir.
- Mieszkał tu kiedyś taki Damon, ale się zmył stąd, a ja zajęłam jego dom.
- Przepraszam, że wtargnęłam tak bez pukania, ale z Damonem mam niedokończone porachunki. Jestem Magda a ty?
- Kate.
I tak poznałam się z Kate, razem przemierzałyśmy świat w poszukiwaniu Damona, lecz za każdym razem jak Klaus mi mówił, gdzie mogę go znaleźć już go tam nie było. Teraz Klaus zadzwonił i powiedział mi, że Damon znajduje się w Mystic Falls i nie pomylił się. To koniec mojej historii.
- A jak poznałaś moją mamę?
- Dowiedziałam się od Klausa, że twoja mama była doświadczoną czarownicą więc chciałam, żeby pomogła mi znaleźć Damona. Ciężko było ją znaleźć, ale w końcu się udało. Była właśnie z tobą  na spacerze. Już z daleka mnie rozpoznała. Gdy jej się przyjrzałam rozpoznałam ją. Była to stara przyjaciółka mojej mamy ze studiów.
- Witaj Magda. Co cię tu sprowadza do Nowego Orleanu?- zapytała.
- To ty jesteś Karina dobra przyjaciółka mojej mamy Rebecci?
- Tak – odparła.
- Klaus powiedział mi, że umiesz odnajdować różne osoby.
- Potrafię.
- To potrafiłabyś odnaleźć pewnego wampira? Ma na imię Damon.
 - Tego wampira jest trudno znaleźć, ponieważ zmienia zdanie za każdym razem, kiedy go namierzam.
- Ale postarasz się go znaleźć?- zapytałam.
- Dla ciebie kochana zrobię wszystko co w mojej mocy.
- I tak zamieszkałam z wami. Twoja matka bardzo się starała odnaleźć Damona, ale bez skutecznie. Po dwóch latach was opuściłam, bo chciałam spróbować odnaleźć Damona na własną rękę. Gdy was opuszczałam miałaś właśnie osiem lat. Na urodziny dostałaś ode mnie bransoletkę z moim imieniem, żebyś nigdy o mnie nie zapomniała.
Jessica zobaczyła, że nosi na prawej ręce bransoletkę z imieniem ,,Magda”.
- Teraz cię pamiętam. To ty byłaś tą Madzią z którą zawsze lubiłam się bawić i wygłupiać- pobiegła do mnie i się przytuliła.
- Myślałam już, że mnie nie kochasz dlatego nas opuściłaś.
- Jak nie można kochać takiej dziewczyny jak ty.
Nagle tę piękną chwilę zepsuło chrząknięcie.
- Nie przeszkadzamy wam?- zapytał się Damon.
- Jeszcze się z tobą policzę psie- syknęłam.
- Nie tak ostro kociaku, nie chcesz chyba zadzierać z lwem.
- Ty lew chyba tchórzliwa fretka- zaczęłam się śmiać.
- Dobra koniec tego. Dajcie sobie spokój- powiedziała Jessica. Magda, czyli moja mama była czarownicą, więc ja też nią jestem?- zapytała.
- Tak jesteś. Niekiedy przez przypadek podpalałaś swoje lalki- zaśmiałam się. Szkoda, że nie mogłaś zobaczyć miny twojej matki jak jednego dnia podpaliłaś stół.
Obie się zaśmiałyśmy.
Nagle odezwał się Stefan.
- Zostajecie tu na dłużej?- zapytał.
- Z chęcią zostaniemy. Teraz nie opuszczę mojej kochanej przyjaciółki.
- Więc zostajecie na dłużej?- zapytała Jessica.
- Jasne kochana, jeżeli Kate się zgodzi to ona zostanie z nami.
- Ja ciebie nie zostawię Magda teraz jesteś moją siostrą i nie zostawię cię. Odparła Kate.
- To super pokarze wam, gdzie będziecie spać.
Jessica oprowadziła nas po całym domu. Na sam koniec pokazała nam gdzie będziemy spać.
- Tu będziesz spała, a Kate w drugim pokoju- powiedziała.
Tak powiedziawszy zostawiła nas. Każda poszła do swojego pokoju rozpakować się. Gdy skończyłam się rozpakowywać do mojego pokoju wszedł Damon.
- Co tu chcesz psie?
- Chciałem ci powiedzieć, że się ciebie nie boję- uśmiechnął się.
- To się jeszcze zobaczy, pewnej nocy przyjdę do ciebie i skręcę ci kark.
Zbliżyliśmy się do siebie.
- Nie odważysz się, wiem że ci się podobam.
- Ty mi się podobasz, chyba śnisz. Gdybyś był ostatnią osobą na świecie i tak byś mi się nie spodobał.
- Podobam ci się.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
I nagle mnie pocałował, jego ciepłe wargi dotykały moich. Czułam się jak w niebie. Po chwili zaczął mi ściągać ubrania. Szybko wyrwałam mu się. Złapałam poduszkę i zaczęłam go bić. Z uśmiechem na twarzy uciekł z mojego pokoju. Zatrzasnęłam za nim drzwi i położyłam się na łóżku. Po paru minutach zasnęłam.